piątek, 14 lipca 2017

The Amazing Spider-Man

Developer: Beenox
Wydawca: Activision Blizzard
Polski wydawca: Licomp Empik Multimedia
Data premiery: sierpień 2012, 5 marca 2013 (WiiU)
Platformy: PS3, X360, Wii, WiiU, Windows






Activision zawsze wiedziało, że Spider-Man to taka marka, co nie potrzeba się nad nią napocić, a i tak się sprzeda. Najgorzej było w momencie premiery filmu. Podnieceni fani łatwiej wtedy opróżniali swoje spasione, porcelanowe świnki z ciężko zarobionych pieniędzy. A paskudny Bobby Kotick nawet nie musiał wyciągać po nie rąk - gracze sami wkładali mu papierki do kieszeni. Jak zawsze zresztą. Nic więc dziwnego, że ten pan na początku 2010 roku rzucił tekstem, że ostatnie 5 lat gdy ze Spider-Manem po prostu ssały. Przyczyny tego dopatrzył się w braku otwartego świata, gdzie nasz bohater może swobodnie bujać się po sieci. Wychodzi na to, że The Amazing Spider-Man miał być lekarstwem na całe zło jakie spotkało serię. Czy mu się to udało?

Biorąc pod uwagę ostatni dorobek studia odpowiedzialnego za Spideya, okazuje się, że jakimś cudem Beenox dało radę przeskoczyć swoje poprzednie dokonania. Stworzyło dobrą grę o Człowieku Pająku. Nie idealną, ale wydając na nią pieniądze, będziemy czuli że developer na nie zasłużył, a prowizja jaka trafi do kieszeni prezesa boli trochę mniej. Activision nie ma na koncie ani jednej wybitnej gry z gatunku komiksowego, choć od wielu lat bezmyślnie inwestuje pieniądze w tym kierunku (licencja Marvela, seria Prototype, czy Walking Dead). To o czymś świadczy. Dlatego tym bardziej doceniam, że podległemu studiu udało się stworzyć coś więcej niż kolejną pijawkę powiększającą konto Koticka.
Gra jest bezpośrednią kontynuacją filmu o tym samym tytule. To ciekawe. Postanowiono nie adaptować w byle jaki sposób wydarzeń na ekranie, tylko je rozwinąć. Takich rzeczy to nawet Marvel z MCU jeszcze nie robił. I dobrze, bo ten zabieg nie do końca wypalił, ale skupmy się na pozytywach. A tych znajdzie się całkiem sporo. Na wstępie bardzo cieszy, że znowu działamy w wielkim mieście. Bujamy się wesoło między budynkami i wypełniamy ciekawe misje poboczne. Miasto jest bardziej cukierkowe niż w filmie i nawet w nocy wygląda pozytywnie. Na szczęście Beenox poszedł z duchem czasu i jeszcze bardziej niż w swoich poprzednich grach zainspirował się serią Arkham (albo ktoś ich zmusił by kopiować sprawdzone rozwiązania). Dzięki temu fabularne części gry wypełniamy w zamkniętych, liniowych poziomach. Zdarza się nawet, że w trakcie misji wychodzimy na powierzchnię, a potem kontynuujemy zabawę w levelu. Przynajmniej w kwestii różnorodności miejscówek nie pokpiono sprawy.

Pewna zmiana na plus dokonała się także w sterowaniu postacią. Pajączek jak zwykle potrafi bujać się między wieżowcami, lecz także błyskawicznie pokonać odległość w poziomie. I tu ma miejsce istotna zmiana podejścia. W locie możemy dostrzec m.in. jakąś okładkę komiksu, więc naciskamy przycisk i... czas zwalnia. Superpercepcja sprawia, że możemy wycelować linkę w jakieś miejsce (lub nawet w jakiegoś przeciwnika) i w wystrzelić w tym kierunku. Z jednej strony matrixowe zamrożenie czasu, a z drugiej niesamowita dynamika. I właśnie poruszanie się jest bardzo gwałtowne. Sam skok dzieje się tak szybko, że chwilę musimy się oswoić z tą niewiarygodną impulsywnością. Jeśli połączymy to z naszym odnawialnym, acz niewidzialnym paskiem życiowym, który zdaje się nie być zbyt długi, to sprawia że musimy przyjąć pewien standard gry, znany choćby z serii Arkham. Do oponentów podkradamy się na suficie i po cichu obezwładniamy ich pajęczyną. Jeśli przypadkiem pozostali przeciwnicy nas zauważą, to powinniśmy pokonać ich maksymalnie szybko. Nadmiar atakujących sprawia, że nawet często wciskana kontra nie pomoże i trzeba zniknąć im z pola widzenia. 

Zdolności pająka naturalnie można rozbudować. Czy to ataki, czy techniczne upgrady. A te ostatnie odblokowujemy wykonując liniowe zadania poboczne. A każdej zmiany dokonujemy na ekranie smartfona, który w sandboxach już od jakiegoś czasu robi za menu. Na ekranie telefonu możemy także przeczytać wiadomości, np. od zaprzyjaźnionej reporterki, czy raportującej o sytuacji Gwen. To nie jedyna fajna funkcja społecznościowa jaką zawarto w grze. Podczas ekranów ładowania, mamy otwartą stronę internetową, gdzie przeczytamy o swoich ostatnich akcjach, tak w ramach przypomnienia. Jednak najfajniejsze jest to, że możemy poczytać posty ludzi komentujące sytuację. To dobrze robi dla ego, kiedy mieszkańcy dają odczuć, że kochają bohatera. Odczuwamy to także na ulicach, gdy podchodzą sobie zrobić z nim zdjęcia. 

A samo miasto może stanowić dużą zaletę, jak i wadę. Zawsze przywiązuję wielką wagę do tego aspektu. Nowy York mógłby z powodzeniem emanować klimatem niczym Gotham. Tutaj nawet nie jest szczególnie nowojorski. Graficznie prezentuje się w miarę ładnie. Jednak nie czuć tu charakterystycznych cech wielkiego jabłka. Z ikonicznych miejsc mamy co prawda Times Square czy ubogi Central Park. Jednak to wszystko. Autorzy nie pokusili się o lepsze odwzorowanie metropolii, stawiając bardziej na rozgrywkę i kult Oscorpu, który ma największy budynek w mieście i kilka mniejszych. Przed Oscorp Tower znajduje się nawet ładna rzeźba będąca alegorią tego czym dla miasta jest ta korporacja. I to niestety jedyna tego typu sztuka w mieście, gdzie nawet ilość ludzi na ulicach nie imponuje. Samochodów też nie. Dlatego lepiej śmigać trochę wyżej, bo tam znajdujemy fajną niespodziankę. Autorzy umieścili na Manhatanie imponującą liczbę komiksów do zebrania, a ich wypatrywanie nie nudzi. Jest to ciekawa znajdźka, która odblokowuje do przeczytania klasyczne historie o Człowieku-Pająku. 

W mieście jest co robić. Po zhakowaniu trzech anten, na mapce w smartfonie ukazują nam się różne aktywności. A to musimy pomóc policji zatrzymać uciekinierów, a to odstawić chorych do punktu medycznego. Moją ulubioną było natomiast robienie zdjęć. Wypełniając prośbę reporterki, robimy zdjęcia danych obiektów, a później możemy poczytać dedykowany im artykuł. Jest tu nawet tajemnica, która jest bardziej emocjonująca niż główna fabuła. Są też misje zręcznościowe od kolesia na sterowcu. Zupełnie przy okazji możemy też znaleźć uciekinierów ze szpitala i odstawić ich na miejsce. To wszystko to miła rozgrywka pomiędzy wchodzeniem do zadań fabularnych. A sama historia opiera się oczywiście na cross-species. Tu znowu Oscorp coś pochrzanił, a Spider-Man musi posprzątać bałagan i uratować swoją Gwen. W tym celu wykrada on z więzienia(!) doktora Connorsa, który przecież o mało co nie zamienił miasta w raj dla gadów. Ukrywa go w mieszkaniu znajomego cioci May, jakiegoś Stana i próbują razem ocalić miasto przed degeneracją w wykonaniu Alistaira Smitha. 

Same misje fabularne są liniowe do bólu. To oczywiście nie jest wadą, bo wyszaleć można się w mieście. Podczas pokonywania trasy musimy uważać tylko żeby nie przegapić żadnej znajdźki oraz okazji do zrobienia zdjęć kompromitujących Oscorp. Podobało mi się jak oddano hołd filmowi, przenosząc kilka razy słynną scenę „drgającej pajęczyny” w kanałach, wskazującej właściwą ścieżkę. Innym podobnym nawiązaniem jest poza jaką w locie wykonuje Pajęczak podczas spadania w dół. Co jakiś czas przyjdzie nam powalczyć także z bossem, a w tej roli obsadzono oczywiście cross-species, ale także maszyny Alaistara dadzą nam się we znaki. Wpadniemy też na znane postacie z galerii łotrów pająka. A jak wiecie walczymy intensywnie. Tak bardzo, że aż nasz strój ulega zniszczeniu. Rozwiązanie rodem z serii Arkham...

Wspomniałem już o wielu zaletach. Jak zawsze znajdą się też pewnie niedoróbki. Skoro gra jest taka filmowa, to dlaczego szyby na budynkach nie działają jak lustro? To akurat łatwo się domyśleć – lenistwo programistów! Ci mogliby się przyłożyć do kilku innych aspektów i byłoby idealnie. Jednak największą wadą jest dla mnie... Ukazanie się kontynuacji filmu. To pokazuje brak konsekwencji u korporacji, mających w nosie budowanie wielkiego uniwersum. Sony przedstawiło wiele rzeczy po swojemu, zupełnie ignorując grę Beenoxu. A było tak blisko ideału. Mogło być lepiej niż w MCU, które nie linkuje gier do swojego „all connected”.

Ocena: 8/10

Ciekawostki:

  • Do produkcji gry, Beenox powołało zupełnie nowy zespół, który nie uczestniczył przy produkcji poprzednich części (Shatted Dimention i Edge of Time). Dzięki bogu.
  • Wersja na WiiU wyszła później, przez co dostała dopisek Ultimate Edition. Zawiera ona na płycie wszystkie dodatki. Na kontrolerze wyświetla się smartfon z opcjami.
  • Kiedy Spider-Man ściga Vermina w kanałach, rzuca tekstem: „Off to eat some pizza with your adoptive turtle sons?”, co jest nawiązaniem do Wojowniczych Żółwi Ninja. Sam Riegel, który podkładał głos Spider-Manowi, wcielił się wcześniej w postać Donatello, w serialu z 2003 roku.
  • Andrew Garfield nie podłożył głosu swojej postaci z filmu, z powodu braku wolnych terminów.
  • Głos postaci Xtreme Reporter podkłada Bruce Campbell. Aktor ten był narratorem w trzech grach opartych na filmach Raimiego. Miał także cameo w każdym z trzech pajęczych filmów reżysera, z którym pracuje od czasu Wiecznego Zła. 
  • W instrukcji do gry możemy przeczytać, że Lizard zabił doktora Rajit Rathę, znanego z filmu. W obrazie kinowym jego wątek nagle się urwał. A to dlatego, że z niewiadomych powodów wycięto scenę kiedy traci życie w konfrontacji z Lizardem. Gra starała się załatać, to co film zrobił źle.
  • W grze możemy znaleźć budynek firmy Beenox. W rzeczywistości ich siedziba nie jest taka okazała i mieści się w Quebec w Kanadzie.
  • Jeden ze sklepów nazywa się "Brown & Dee". Dee Brown to prezes Beenoxu.
  • W jednym z postów w czasie wczytywania się ekranu, pojawia się użytkownik „Bee, Nox, Luvz and You”, co tłumaczymy jako Beenox loves You. Inny post jest napisany przez użytkownika "LtCoolDee" – to pseudonim prezesa Beenoxu z Twiitera.
  • Jednemu z pacjentów, których zgarnia Spider-Man, wydaje się, że porwał go... Kapitan Ameryka.
  • Podczas gry Spider-Man mówi, że chciałby być bohaterem do wynajęcia. Heroes on hire to seria komiksów, gdzie głównym bohaterem jest Luke Cage.
  • Podczas misji fotograficznych trafiamy na nawiązania do następujących przestępców: Sandman, Hydro Man, Mr Negative, Vulture, czy Man-Wolf.
  • Jeden z dodatków nazywa się Stan Lee Adventure Pack. Dodaje on legendarnego twórcę komiksów jako grywalną osobę, z mocami Spider-Mana. Buja się on po mieście zbierając zagubione strony komiksów.