sobota, 17 czerwca 2017

The Witcher Volume 2: Fox Children

Polski tytuł: Wiedźmin: Dzieci Lisicy
Scenarzysta: Paul Tobin
Rysunki: Joe Querio
Kolory: Carlos Badilla
Okładka: Julian Torino Tedesco
Tłumaczenie: Karolina Stachyra, Jacek Drewnowski
Oryginalny wydawca: Dark Horse 
Zawiera: The Witcher: Fox Children #1-5
Polski wydawca: Egmont
Liczba stron: 136
Data premiery: 04/2015 (#1), 12/2015 (zbiorcze)
Data premiery PL: 12/2015
Recenzja poprzedniego tomu: Wiedźmin: Dom ze Szkła


Prawdziwy fan Wiedźmina bez wątpienia cierpi na brak czasu. „Zmarnował” setki godzin spędzonych przy trzech częściach elektronicznej sagi i oczywiście brnął także w literacki oryginał, bo pan Sapkowski zasłużył sobie na trochę grosza. Widzę jak daleko mi do prawdziwego miłośnika tego uniwersum... Jednak nie zrażając się brakami w obyciu co i jak, sięgnąłem po komiks. Lekturę, która zarówno prawdziwemu, jak i temu casualowemu wielbicielowi świata, gdzie w lasach czyhają Lesze, nie odbierze dużego kawałka z życiorysu, a da świetną rozrywkę. 

Poprzedniego komiksu Dark Horse wcale nie potrzeba znać. Nie ma tu żadnej ciągłości fabularnej, to zupełnie inna historia, która może istnieć samodzielnie. A dużo rzeczy zmieniło się w niej na lepsze. Począwszy od okładki, która jest naprawdę ładna. Ale to nie sztuka zrobić coś lepszego niż minimalistyczny Mignola. Ładniej narysowane jest także wnętrze. Choć rysownik pozostał ten sam co w Domku ze Szkła, to wyraźnie widać progres. Obiekty na pierwszym planie są bardziej szczegółowe, lepsza jest mimika postaci. A to nie jedyna niespodzianka jaka nas spotyka.
Komiks cały czas utrzymany jest w klimatach grozy. Geralt z towarzyszem chcąc dotrzeć do Novigradu, załapują się do szemranego statku. Wokół sama patologia niczym z najgorszych dzielnic, upchana do ciasnej barki. W trakcie podróży Geralt dowiaduje się, że te nierozgarnięte chłopy chcą upolować Aguarę! Panowie ze swoimi zapędami mogliby się zapisać do jakiś narodowych bojówek, jednak w tamtych czasach musieli inaczej rozładowywać emocje. W równie niemądry sposób, bo Aguara to istota, przed którą drżą nawet najznamienitsi wiedźmini. 

Jest strasznie. Choć dziś balibyśmy się Jigsawa, to kiedyś sadystyczne istoty były równie wysublimowane. Podstawa istnienia aguary, z punktu widzenia psychopaty wydaje się fascynująca. To coś by przetrwać nie podejmuje klasycznych form prokreacji, a używa swoich magicznych mocy. Aguara porywa zatem biedne, młode elfki, które zamienia w małe lisiczki, swoje ukochane dzieci, które chroni za wszelką cenę. A tak się złożyło, że jedno z tych dzieci zostało uprowadzone i jest przetrzymywane pod pokładem statku jadącego do Novigradu... Geralt już wiedział, że nie będzie łatwo. Inni podróżnicy dopiero mieli się o tym przekonać.

Historia brzmi znajomo dla obeznanej w uniwersum części fanów. Jest to zaadoptowane opowiadanie z książki Sezon Burz, które w nowej formie rozwija uniwersum gier. To nowość, gdyż wcześniej Dark Horse nie korzystało z materiału źródłowego. Mogę tylko powiedzieć, że dzięki temu klimat komiksu wydaje się bardziej swojski. Nie mam kwalifikacji by porównywać Dzieci Lisicy z oryginałem. Widzę za to pewne niedociągnięcia. Nie wiem skąd się wziął krasnolud towarzyszący wiedźminowi, ani dlaczego udają się akurat w to miejsce a nie inne? Nie dowiaduję się też, czy Geralt odzyskał swój flagowy ekwipunek. Poza tymi szczegółami, historia załogi gnębionej przez wściekłą „kobietę-lis” jest jak najbardziej ciekawa. Przede wszystkim potrafi przytrzymać w napięciu do samego końca i zaskoczyć finałem. 

Komiks łykną wszyscy fani białowłosego Wichera, którego chatakter dzięki piszącemu scenariusz Paulowi Tobinowi, jest jeszcze lepiej nakreślony. Głównie dobrymi ripostami, choć zaadoptował to wszystko z oryginału stworzonego przez wąsacza z Łodzi. Wydanie to trafi także do tych lubiących uczucie grozy i zaszczucia, którym spodobają się również mroczne, mgliste kolory, bagienny klimat oraz karykaturalne paskudztwo które oddziaływuje na psychikę tak, że ofiary kierowane własnymi żądzami, same się unicestwiają. Nie zawodzi za to Egmont. Polskie wydanie jest eleganckie, nie powstydzi się go żaden fan serii. Zawiera dodatkowo kilka pięknych grafik z gry oraz wywiad ze scenarzystą komiksu. Coś co będziecie chcieli mieć na półce, nawet jeśli nie ogarnęliście jeszcze gier.

Ocena: 8/10

Ciekawostki:

  • Słowo „aguara” w języku guarani tłumaczone jest jako „lis”.
  • Aguary nie są teriantropami (jak choćby Wilkołaki), tylko przeciwną formą – anterionami – zwierzętami przyjmującymi ludzką postać.
  • Krasnolud Addario Bach swoje nazwisko zawdzięcza kompozytorowi – Janowi Sebastianowi Bachowi.
  • Imię krasnoluda nawiązuje do firmy D'Addario – producenta instrumentów muzycznych.
  • Daniel Chabon, łowca talentów z Dark Horse, nie rozumie dlaczego CD Projekt zignorowało wydanie pierwszych dwóch części Wiedźmina na konsole PlayStation. Ten błąd spowodował mniejszą popularność marki na Zachodzie. Jednak wydawnictwo było gotowe na wydanie trzeciej odsłony sagi i jeszcze przed premierą pracowało nad serią komiksową (za PSX EXTREME #233)
  • Scenarzysta komiksu wyjaśnił dlaczego Wiedźmin wykrzykuje nazwy znaków których używa. Otóż w grze wiemy którego zaklęcia używamy. W książce jest to także w opisie. Natomiast w komiksie mogłoby to zaginąć, zwłaszcza nieobeznani czytelnicy by nie potrafili tego wyłapać.