niedziela, 7 maja 2017

Deus Ex Universe: Children's Crusade

Scenariusz: Alex Irvine
Rysunki: John Aggs
Wydawca: Titan Comics
Premiera: luty 2016 (#1), sierpień 2016 (zbiorcze)
Liczba stron: 128
Zawiera: #1-5







Dinozaury kojarzą cyberpunk z takim starym filmem, co się zwał Blade Runner. Jednak w dzisiejszych czasach, wizja jaką zaprezentował obraz okazuje się już niezbyt przystępna. Na szczęście nie musimy się męczyć z tym dziełem, gdyż nieoczekiwanie dostaliśmy produkt który zredefiniował gatunek. Wydany w 2011 Deus Ex: Human Revolution rozpieszczał gałki oczne designem futurystycznego świata i okazał się niesamowitym sukcesem. Adam Jensen stał się ikoną popkultury, a sama gra symbolem cyberpunku godnym XXI wieku. Widząc to wszystko, pazerne szefostwo ze Square-Enix postanowiło stworzyć całe uniwersum poświęcone marce. To logiczne posunięcie, dzieje się tak z każdym dużym tytułem. 

Omawiany komiks jest jednym ze składników transmedialnych marki Deus Ex, a jego nadrzędnym celem stało się wprowadzenie graczy w nadchodzący sequel przygód Adama Jensena, o podtytule Mankind Divided (i naturalnie wygenerowanie większych zysków). Na grę czekaliśmy z wyciągniętymi jęzorami, a taka tęsknota za bohaterem może być właśnie wykorzystana do wciskania fanom komiksu. Teraz, po premierze gry, która została przyjęta niezwykle umiarkowanie, po zeszyt sięgną tylko najbardziej gorliwi psychofani.
Początki są zawsze trudne. Szczególnie biorąc okoliczności. Jak pamiętamy z pierwszej części, Illuminaci wypuścili impuls, który wprawił w krwiożerczy szał wszystkich „odrutowanych”. A fani superbohaterów wiedzą, że jak ktoś posiada zbyt potężne zdolności, to trzeba go kontrolować. I w ten sposób rozrosła się represja na osobach ze wszczepami, których umieszczono we specjalnie wydzielonych dzielnicach. Gettach. W takich czasach musi się odnaleźć Adam Jensen, którego zrekrutowano do specjalnej jednostki Interpolu, rozwiązującej problemy związane z terrroryzmem. I właśnie jednostka staje się tutaj najważniejsza. Adam musi powoli zdobywać zaufanie kolegów, a nie jest mu łatwo, biorąc pod uwagę sytuację polityczną. Choć już dwa lata minęły od incydentu, to jego echa są odczuwalne cały czas.

Fabuła przeskakuje z miejsca na miejsce. Akcja jest dosyć szybka. Zaczynamy na zwykłej misji, w której poszło coś nie tak (w grze też zaczyna się od wybuchu, co za podobieństwo), a zaraz potem podążamy w inne miejsce za pojawiającymi się tropami. Musimy zmierzyć się z banalnym przeciwnikiem, który jednak w niebanalny sposób stara się rozbudzić nasze emocje. Wszystko przez wykorzystanie dzieci. W końcu do tego nawiązuje tytuł. W międzyczasie Adam musi zająć się natrętnym dziennikarzem i po cichu przeprowadzić śledztwo w swojej ekipie. Zwroty akcji nie są jakieś szczególnie zaskakujące. 

Komiks fajnie nawiązuje do gry. Oczywiście, nie da się oddać klimatu serii w sposób dosłowny. Muszą tu być widowiskowe sceny, jak to Adam wpada na przeciwników i pozbawia ich życia. Jednak gra została zapamiętana jako skradanka, a takie elementy także się pojawiają. W fabule mamy wpleciony miły ukłon w stronę hakowania wieżyczek. A później sam Adam zostanie wysłany by po cichu zinfiltrował siedzibę terrorystów, tak bezwzględnie wykorzystujących małe dzieci. Pojawia się więcej solowych akcji, w których lepiej wypada niż z nowymi znajomymi. Adam to indywidualista i samotnik, tak sprawdza się najlepiej. Podkreślać to mają także znane kadry w mieszkaniu z papierosem.

Warstwa graficzna jest wystarczająca, ale według mnie zbyt kreskówkowa. Sylwetki można było narysować bardziej realnie. Sądzę, że w tym przypadku zawinił kolorysta. Jednak żaden doświadczony komiksomaniak nie powinien narzekać na poziom rysunków. W Rozłamie Ludzkości zrezygnowano ze złotego filtru, także w komiksie nie ma go zbyt wiele, co może podkreślać że „złota era” się skończyła. Za to ponarzekać muszę na okładkę wydania zbiorczego. Na jego ostatnich stronach są pokazane różne warianty zeszytówek. Wiele z nich ociera się o bycie małymi dziełami sztuki, a ta jest taka zwyczajna...


Intryga opisana w komiksie to świetne DLC. Taki dodatkowy prolog, który możemy kupić do głównej wersji gry. Żyjemy w takich czasach, gdzie sam tytuł jest zaledwie początkiem przygody, za której rozwinięcia musimy dodatkowo dokupić. A posiadanie fajnego komiksu na półce z pewnością jest lepsze niż jakiś cyfrowy dodatek. Deus Ex to cyberpunk, a skoro tak to musi oferować korporacyjne rozwiązania godne tej mitycznej epoki. Niestety, na ostatnim Pyrkonie nie spotkałem żadnego Adama Jensena. To znak,  że marka się trochę zmęczyła. Najwyższa pora by pałeczkę pierwszeństwa przejęło CD-Project Red. I oby nie szło w tym samym kierunku...

Ocena: 7/10