sobota, 7 stycznia 2017

The Art of Assassin's Creed: Unity

Polski tytuł: Oficjalny album Assassin's Creed: Unity
Autor: Paul Davies
Wydawca: Titan Comics
Polski wydawca: Zysk i Ska
Tłumaczenie: Tomasz Zysk
Data premiery: październik 2014
Data premiery w Polsce: listopad 2014
Liczba stron: 192




Assassin's Creed. Wielka marka w świecie gier. Dla milionów fanów wiele znaczy. Także tych polskich. Nasi liczni, rodzimi wyznawcy kreda, także dają znać o swojej miłości do serii. To dla nich wydaje się różne książki i sprowadza gadżety. Gorzej sprawa ma się z komiksami. Tych fajnych u nas nie ma. Za to pojawiły się takie niekanoniczne, ale nie cieszyły się one zbyt wielkim uznaniem. Czy to znaczy, że przywiązanie do marki nie jest aż takie duże? Wręcz przeciwnie. Jest ogromne, o czym świadczą komentarze pod newsami, czy cosplayerzy przechadzający się po targach. Nic więc dziwnego, że gdy parę lat temu pojawiła się informacja, że skrytobójcy trafią nad Sekwanę, to fala zainteresowania zmieniła się w tsunami hype'u. Odważni polscy wydawcy nie mogli tego zignorować. Poznaniacy z ulicy Wielkiej zaryzykowali i zainwestowali w niemiłosiernie niszowy rynek artbooków. 

Polscy psychofani kreda otrzymali niesamowity rarytas. Coś, co normalnie trzeba byłoby sprowadzić sobie zza Odry przy pomocy sporej ilości bilonu. A tu wystarczyło tylko wejść do księgarni i poprosić o towar znudzoną życiem sprzedawczynię. Dlaczego więc tego nie uczyniono? Pewnie domyślacie się powodu. Artbook ten ukazał się u nas chwilę po premierze gry. A jak się okazało, Ubisoft nie dopracował należycie tytułu i wybuchł ogólnoświatowy skandal. Markę dopadł kryzys. Internet został zalany memami ze znikającymi teksturami twarzy bohaterów. Spadały nie tylko klatki animacji w grze, ale akcje Ubisoftu i szacunek do firmy. Assassin's Creed: Unity stał się symbolem fuszerki i zepsucia branży. Fatalnej jakości patche tylko podsycały negatywne nastroje. I w takiej atmosferze na naszym rynku zadebiutował wspaniały produkt, który jednak napiętnowany został prowizorką wylewającą się z gry.
W artbooku tym bardzo istotna staje się przedmowa, w której jej autor, dyrektor artystyczny Mohamed Gambouza, wyjaśnia zamierzenia na jakich opierali się projektanci gry. Ważne okazują się cztery składowe: światło-dym-rozpad-barwa. Przedmówca sensownie wyjaśnia co one oznaczają, ze szczególnym naciskiem przykładając wagę do oświetlenia. A my kartkując kolejne 10 rozdziałów, obserwujemy w praktyce jak poradzono sobie z implementacją tych założeń przez 4-letni okres produkcyjny gry. 

Album ukazał się oryginalnie dzięki brytyjskiemu wydawcy. Jak wszystkie artbooki Titana, charakteryzuje się dodatkową nakładką na okładkę. Polskie wydanie od Zysku, od oryginału różni się tylko inną warstwą językową. Za opracowanie tego dzieła odpowiedzialny był Paul Davies. Z Ubisoftem zaprzyjaźnił się już przy okazji poprzednich albumów: Art of Asssassin's Creed IV i Art of Watch Dogs (a ostatnio Syndicate). I ponownie odkrywa przed nami tajemnice stojące za stworzeniem gry. A zaczyna on od postaci Arno Doriana, któremu poświęcony jest cały pierwszy rozdział Artbooka. Wpierw podziwiamy szkice postaci, a opisy szczegółowo objaśniają nam nie tylko wygląd, ale również charakter i emocje przedstawionej postaci. Tak samo intensywnie analizowana jest posiadłość bohatera, której artyści nie szczędzili szczegółów. Przez to miejsce staje się równie interesujące jak charakterystyczne obiekty stolicy Francji. 

Drugi rozdział w całości poświęcony jest postaciom, przez co pomijamy go dosyć szybko by przejść do następnego, tym razem poświęconemu tylko jednemu miejscu – Wersalowi. Skoro na jedną powierzchnię poświęcono aż 1/10 miejsca to musi być w nim coś szczególnego. Później tylko Luwr może się pochwalić takim wyróżnieniem. Dlaczego są one takie wyjątkowe? Akcja gry dzieje się w czasie rewolucji francuskiej. A ważne stało tu się ukazanie kontrastów społecznych. Stąd mocny nacisk na ukazanie burżujskich wnętrz i tego jak wystawnie żyli w nich francuscy arystokraci. 

Kolejny rozdział jest moim ulubionym. Zatytułowany Ile de la Cite, poświęcony jest architekturze w centrum miasta. A na to właśnie zwracam dużą uwagę w sandoxach. Paryż w Unity był dla mnie pod tym względem wybitnym doświadczeniem. Również artbook podkreślił te doznania. Jak zwykle szczegółowe opisy podkreśliły znaczenie wyglądu danych miejsc, a nawet scen. Choćby pamiętna misja w Katedrze Notre-Damne. W świątyni tej zastosowano wiele nieprzypadkowych rozwiązań świetlnych, które sprawiają, że w określony sposób odbieramy produkcję. Częścią tego interesującego rozdziału jest również Anomalia Czasowa. Nie chcę tu rzucać spoilerów osobom nie mającym styczności z tą równie wybitną co i pogardzaną częścią serii. Mogę jednak zapewnić, że gdy oglądamy szkice epoki, gdzie dwa wielkie symbole świata spotykają się w jednym miejscu, to ciary przechodzą równie intensywnie. 
Rozdział piąty jest kontynuacją czwartego. Pokazuje jednak miasto z mniej radosnej strony. Dzielnice nędzy spowodowały zmianę nastroju. Arty są mroczniejsze, nasączone pesymizmem, a my jesteśmy przygnieceni codziennością zwykłych ludzi. Liczna stron jest tam wyraźnie mniejsza, zapewne żeby nie przygniatać czytelnika ciężkimi tematami. Dlatego też kolejny rozdział poświęcono Le Marais – luksusowej dzielnicy i domu arystokracji. Rysunki mają ukazać nam skomplikowaną historię tego dyskryktu. Tu właśnie znajdowało się najsłynniejsze więzienie w Europie – Bastylia. Do rozdziału jest dołączony wątek poświęcony kolejnej anomalii czasowej, tym razem mającej miejsce w okresie rozbudzającym u fanów gry wielką wyobraźnię. Z kolei anomalia w następnym rozdziale jest bardziej nietypowa i ma znaczenie bardziej symboliczne, próbując wyłuskać w nas uczucie dekadencji. 

Mógłbym jeszcze długo opowiadać o niesamowitości tego artbooka. Znajdziemy w nim praktycznie wszystkie urokliwe miejsca jakie odwiedziliśmy w grze i dowiemy się więcej o motywacjach, jakimi kierowali się różni artyści, chcąc przybliżyć nam otoczenie w tym szczególnym okresie jakim była rewolucja francuska. Samo ukazanie się albumu w naszym kraju uznaję za niezwykłe osiągnięcie i ubolewam trochę, że niesprzyjające warunki nie pozwoliły kontynuować cyklu wydawniczego. A w Polsce spokojnie nabędziemy album w dyskontach (błagam, tylko nie w Empiku) za cenę tuzina dobrych piw. Warto przejść w stan abstynencji na pewien czas by cieszyć się tą publikacją, nie mówiąc już o tym jak dobrze wygląda na półce.

Ocena: 10/10

Ciekawostki:

  • Pewien fotograf zestawił sobie kadry z gry z rzeczywistymi miejscami w Paryżu. Efekt możecie zobaczyć tutaj
  • Nie do końca związane z Unity, ale na czasie. Na fanpage'u możecie zobaczyć jak rodzimi fani uczcili premierę filmu.