piątek, 13 kwietnia 2018

Marvel Ultimate Alliance 2

Developer: Vicarious Vision (PS3, X360), n-Space (PS2, NDS, Wii), Savage Entertainment (PSP), Zoe Mode (remastery)
Wydawca: Activision
Polski wydawca: Licomp Empik Multimedia
Data premiery: 10/2009, 07/2016 (remastery)
Platformy: PS2, PS3, PS4, PSP, X360, Xone, Wii, NDS, Windows








Zdaję sobie sprawę, że w takie gry to się teraz na komórkach przechodzi. Jest to jednak pewien tytuł, który fani Marvela bardzo cenią i nawet po upływie lat będą mieli kilka powodów żeby po niego sięgnąć. Druga część Ostatecznego Przymierza doczekała się remastera na współczesne maszynki do grania i wielu fanów ostrzyło sobie na niego zęby. Wszystko dlatego, że poruszał on ważne kwestie ideologiczne. Mogliśmy wziąć udział w największym, najsilniej oddziaływującym na całe uniwersum evencie. Wojna między Starkiem a Kapitanem wciąż odbija się echem wśród wyznawców MCU. Którą stronę wybrać? Gracze zastanawiali się nad tym prawie 10 lat temu! 

O co chodzi w tej Wojnie Domowej? Na pewno nie o Buckiego. Tu alternatywna historia. Gra trzyma się bardziej komiksu. Tam wszystko zaczęło się przez drużynę New Warriors. To młodociani superbohaterowie, którzy na dodatek promowali się w tv. Chcąc się wylansować, zadarli ze zbyt potężną grupą złoczyńców i... BOOM! Wybuch zabił ponad 600 osób. Głównie dzieci. Nazwano to Incydentem ze Stamford. Politycy musieli zareagować, stworzyli więc ustawę o rejestracji superbohaterów, którą osobiście promował Tony Stark. Przeciwnicy skupili się wokół Kapitana Ameryki, który stanął na czele buntowników. Ustawa pozwalała zamykać w więzieniu każdego niezarejestrowanego bohatera. A Ci zarejestrowani pracowali dla rządu. Dochodziło tu do sytuacji, gdzie złoczyńcy w imię prawa ścigali superbohaterów.

sobota, 24 marca 2018

Injustice Year Three The Complete Collection

Scenariusz: Tom Taylor, Brian Buccellato
Rysunki: Bruno Redondo, Mike S. Miller i inni
Wydawca: DC Comics
Zawiera: #1-12 oraz Annual #1
Data premiery: 1/18 (zbiorcze)
Liczna stron: 304





Biedny Superman. Wszyscy go biją. Zawistny Batman ciągle szuka sposobu jak go zranić. I nie tylko on, bo jakieś 50% wszystkich herosów. Gdy w poprzednim roku Black Canary próbowała to zrobić klasycznie – kryptonitem, to sytuację uratował żółty pierścień. To znacznie zawęża możliwości konfrontacji. Tak się złożyło, że zakończenie poprzedniego roku określiłem jako „magiczne”. Teraz bez metafory mogę powiedzieć, że ten tom będzie magiczny. I w ten sposób znowu wszyscy będą próbowali dobrać się do Człowieka ze Stali. Na szczęście czuwa nad nim nie tylko żółty korpus. 

Niektórzy pamiętają stare, dobre czasy, kiedy to czytało się Hellblazera. Późniejsze występy Johna Constantina już straciły pazur. Dlatego scenarzystę Injustice, Toma Taylora czekało duże wyzwanie. Był on dosyć pewny swoich możliwości, więc uczynił z Constantina głównego bohatera. Bardzo odważnie. Szkoda, że twórcy gry wciąż go pomijają, serwując nam Żółwie Ninja... Nieskromny egzorcysta, demonolog i mistrz sztuk magicznych dotychczas nie wtrącał się w konflikt. Jednak gdy  bogowie prowadzą wojny, to cierpią niewinni. Wielokolorowe, laserowe płomienie przecinają niebo, a liczba ofiar rośnie i co gorsza zahacza o bliskich. Tego już było za wiele. A John Constantine to ktoś z kim Superman nie chciałby zadrzeć. 

Gdyby okładki komiksów Injustice lepiej oddawały ich treść, to trzeci rok powinien mieć motyw przypominający Justice League Dark. I tak było we wcześniejszych wydaniach, jednak to całościowe nie bardzo oddaje zawartość. Jednak Trzeci Rok zaserwował nam tak wielkie natężenie mistycznej części, że spokojnie zawstydziłoby regularne serie komiksowe. Przewija się tu każda postać władająca magią o jakiej sobie pomyślicie. Każdy czarodziej, demon, czy istoty o wiele potężniejsze. Oczywiście nie zabrakło tutaj dawki delikatnego absurdu i wprowadzono tu także kumpla Johna, najlepszego detektywa na świecie. Jest to specyficzny humor, a także ciekawe odkopywanie zapomnianych bohaterów. 

Złożoność magicznego świata ogólnie robi wrażenie. Co ciekawe, zdecydowana większość mistycznych bohaterów stoi w opozycji do Supermana. Tym samym pokonanie go powinno być łatwiejsze niż zrobienie porządnego odcinka Arrow. Dlaczego więc tak się nie dzieje? Otóż budzący grozę przepotężny byt, duch zemsty wziął sobie pod opiekę Człowieka ze Stali, gdyż jego czyny okazują się zaskakująco zbieżne z jego wizją. Mimo to najsławniejszy liverpoolski palacz podejmuje próby walki w dosyć niekonwencjonalny sposób. Na tym właśnie jest skupiona pierwsza połowa roku trzeciego i wypada to nawet fajnie, choć zabrakło już tej energii jaka towarzyszyła serii na początku. 

Druga część to w większości nawalanka. Choć główna walka przedstawia dosyć nietypowe postacie, to cała reszta wali się po pyskach tak jak potrafi najlepiej. Zajmuje to zbyt dużą ilość czasu. Później mogłoby się dziać już coś ciekawszego, lecz zabrakło pomysłu na wykończenie wrzucając jakąś nową potyczkę. Zabrakło głupio-mądrych tekstów Harley Quinn i jakiegoś większego sarkazmu, choćby ze strony Constantina. Dodano tu też wątek Wonder Woman, dotychczas nieobecnej, a jej brak jakoś nas szczególnie nie martwił. Jej obecność bardziej denerwuje niż cieszy. Przyznam się, że zawiedziony byłem końcówką. Widzimy tu niepokojącą tendencję zniszkową, zapewne przez odejście Toma Taylora jako scenarzysty. 

Co okazało się warte uwagi? Historia w załączonym annualu. W serii nie mieliśmy do czynienia z drużyną Teen Titans i ten dodatek ładnie przedstawia nam dlaczego. Cofamy się w nim do początków tragicznych wydarzeń i jeszcze raz doświadczamy traumy związanej z destrukcją Metropolis, tym razem oczami młodzieży. Przywołuje to znowu czasy kiedy przebieg wydarzeń i konsekwencje wyboru strony powodowały u nas wzrost przypływ emocji. Fajna odskocznia od magii, która pod koniec mogła zmęczyć czytelnika. 

Rok trzeci zaczął się dobrze, lecz nie był w stanie utrzymać należytego poziomu. Z pewnością jest to obowiązkowa pozycja dla fanów klimatów mistycznych. Od siebie dodam, że chciałbym tam zobaczyć jakiś odchył w stronę horroru, zwłaszcza że w tomie pojawiają się postacie kojarzone z bardziej mroczną częścią świata DC. Nie pociągnięto jednak historii w tym kierunku, a zaserwowano nam zbyt dużo młócki pod koniec. Byłoby dziwne gdyby seria aż tak długo utrzymała  wysoki poziom i musiało to kiedyś pęknąć, a stało się to właśnie tutaj. 

Ocena: 7/10

Ciekawostki:
  • To w jaki sposób Batman uderzył z pięści Constantina przypomina słynne powalenie Guya Gardnera.

poniedziałek, 12 marca 2018

The Walking Dead Season 2

Developer: Telltale
Wydawca: Telltale
Data premiery: 12/2013 (pierwszy epizod)
Platformy: PS3, PS4, PS Vita, Xbox 360, XOne, Windows, Mac Os X, Android, iOS, Kindle Fire HDX





Moja przygoda z serią nie była łatwa. Duża marka komiksowa, która niemal od początku stała się fenomenem. A ja nawet nigdy nie czytałem The Walking Dead. Jeszcze. Serial też mnie znudził, więc po trzech sezonach nie kontynuowałem jego zgłębiania. To źle? W internecie często wyskakują mi obrazki z Neganem i czuję wtedy, że coś straciłem. To nie znaczy, że jestem ignorantem. Jestem obiektywny. Trzeźwe spojrzenie pozwoliło mi ocenić gry bez zbędnej podniety jaką mogą się cechować gorliwsi fani twórczości Kirkmana. 

Pierwszy sezon opowieści Telltale był doskonały. Wzruszył mnie i poruszył niemal niczym The Last of Us. Wspaniały tytuł, noszący niejedną dumną metkę gry roku, wielkie objawienie w branży i motor napędowy dla wschodzącego gatunku epizodycznych, niemal samoprzechodzących się przygodówek. A główna bohaterka, nieletnia Clementine, dzielna ocalała, dziewczynka która skradła serca fanów, wizytówka growych przygód. Nie wiele brakowało żeby mogła stać się ikoną niczym Lara Croft. Jednak coś poszło źle. Bardzo źle.