niedziela, 19 listopada 2017

Punisher

Developer: Volition
Wydawca: THQ
Polski wydawca: CD Project
Polska wersja: Napisy (PC)
Data premiery: 01/2005 (US), 04/2005 (PL)
Platformy: PS2, Xbox, Windows
Wymagania: Pentium 4 2GHz, 128 MB RAM, karta grafiki 256 MB, 2 GB HDD


Pamiętam ten hejt na Thomasa Jane'a. W momencie premiery i kilka lat później, uważano go za słabego Punishera, a sam film za nieudaną próbę inkarnacji na dużym ekranie. Tak było. Czas ocieplił wizerunek zarówno obrazu jak i aktora.. Okazało się, że wizja wykreowana przez sequel z podtytułem War Zone, o wiele bardziej przypadła do gustu wyznawcom postaci. Taki status utrzymywany był przez kilka lat. Przełomem w poprawie odbioru obrazu był specyficzny, nieformalny spin-off Dirty Loundry. Ostatecznie to właśnie Jane'a uznaje się za tego prawdziwego Punishera, a debiutujący kilka lat później Stevenson znacząco spadł w rankingu. Nawet aktor Jon Bernthal, który jest odpowiedzialny za netflixowy wizerunek postaci, jako źródło inspiracji podaje właśnie Thomasa i Dirty Laundry. 

Problemów z odbiorem nie miała za to growa adaptacja. Ta od razu została pozytywnie przyjęta, oczywiście przez fanów, którzy nie wsłuchiwali się za mocno w to co mówi pani od religii i moralizujący aktywiści. Odważna, nieskrępowana brutalność powodowała skrajne reakcje. Nas interesują tylko te wychwalające wierność komiksowemu pierwowzorowi. Jeśli czegoś nie można było pokazać na ekranie, bo biedne 13-latki nie będą mogły tego obejrzeć, to nie ma problemu żeby wrzucić to do gry. I tak większość pudełek ma różne symbole, jakieś PEGI +18, czy M. Nikogo nie obchodzi co to znaczy. Zwłaszcza starszych pań,które kupują pudełka dla swoich pociech, by te mogły mordować brutalniej niż Brejvik...

czwartek, 16 listopada 2017

Pogrzebana Liga Sprawiedliwych

Po 2012 roku, Liga Sprawiedliwych musiała odejść w cień. Avengersi zarządzili w kinach. I choć wcześniej byli o wiele mniej znaną drużyną niż Liga, to obecnie brylują sobie w popkulturze, a herosi z DC próbują pozbyć się metki upadłej gwiazdy. Liga kiedyś coś znaczyła. Ukazało się z nią parę gier, w tym recenzowana Justice League Heroes z 2006 roku. To było dawno. Później gracze wpatrzeni w solowe przygody Batmana, nie mieli już zapędów by zobaczyć większe grupy herosów na ekranie. A jeśli już, to w bijatyce jak Injustice, gdzie i tak nikt nie zwracał uwagi, że jest tam jakaś Liga. W tej emanującej odcieniami szarości nawalance, zastosowano podział na Reżim i Ruch Oporu, który rozmył tradycyjne pojmowanie herosa. 

Większość z nas, pierwszy kontakt z Ligą miała poprzez serial emitowany na Cartoon Network. Liga Sprawiedliwych oraz kontynuacja znana jako Liga Sprawiedliwych Bez Granic, to produkcje podsumowujące animowane uniwersum DC. Ten wspaniały, kreskówkowy wszechświat skupiał w sobie nie tylko liczne seriale i filmy, ale zawierał także kanoniczne gry video. I mogliśmy się doczekać kolejnej produkcji, opartej na znanej licencji. Ale tak się nie stało. Animowana Liga ominęła konsole. 

środa, 1 listopada 2017

Silent Hill Omnibus Vol. 1

Scenariusz: Scott Ciencin
Rysunki: Ben Templesmith, Aadi Salman
Wydawca: IDW Publishing
Polskie wydanie: brak
Liczba stron: 432
Data premiery: 10/2008







Pamiętacie Silent Hill? To wielka marka. Legendarna seria horrorów, dostarczająca nam tuziny surrealistycznych koszmarów. Marka,  która z czasem co raz bardziej zaczęła tracić na znaczeniu. Początkowo wykreowane w niej potwory potrafiły przemielić psychikę niejednego gracza. Ostatecznie miasteczko zostało przemielone na maszynkę do pachinko. I pomyśleć, że seria miała powrócić do naszych zepsutych umysłów wraz z projektem Hideo Kojimy i Gueleiro Del Toro. Niestety, Silent Hills nigdy nie powstanie, ale fani zamglonego miasteczka wciąż będą żyć pozytywnymi wspomnieniami jakie wynieśli z nocnych posiedzeń przed konsolą. 

Pech marki polegał na tym, że każdy chciał ją wydoić. Nie tylko własna firma. Swoje chciwe łapy wyciągnęło także amerykańskie wydawnictwo IDW, które do sprawy podeszło na swój pazerny sposób. Nie jest tajemnicą, że stworzone przez nich historie nie należały do wybitnych. W bardzo luźno adaptowały materiał źródłowy. Początkowo tworzono je w zupełnie innym uniwersum i właśnie te niekanoniczne opowieści zawarto w pierwszym omnibusie. Wrzucono do niego całą pracę jaką wykonał dla serii Scott Ciencin.